Niemiecka policja ściga chińskich szpiegów

W Bawarii ruszyła obława na chińskich agentów rozpracowujących pod dyplomatyczną przykrywką diasporę Ujgurów. - Stosunki Berlina z Pekinem znowu się zaognią - wieszczą media.
Wczoraj rankiem policjanci i agenci kontrwywiadu weszli do czterech mieszkań na obrzeżach Monachium. Mieszkania dokładnie przeszukano, a ich lokatorzy - czterech chińskich emigrantów - trafili do aresztu.
Według "Spiegla" to członkowie szpiegowskiej siatki, którą w Bawarii od lat prowadzi chiński wywiad. Głównego podejrzanego policja nie mogła aresztować, bo jest to jeden z konsulów pracujących w chińskim konsulacie generalnym w Monachium i chroni go immunitet.
Chińscy agenci wzięli na cel żyjącą w Bawarii diasporę Ujgurów. To muzułmański lud zamieszkujący prowincję Sikiang w północno-zachodnich Chinach. Ujgurowie od lat walczą o autonomię, nie cofając się przed atakami na chińskich policjantów i urzędników. Pekin uznaje Ujgurów za terrorystów i poddaje represjom.
W 2001 r. Chińczykom udało się przekabacić Amerykanów, którzy zaczęli polować na Ujgurów w Afganistanie i jako groźnych terrorystów osadzili w więzieniu w Guantanamo. Zwolniono ich dopiero w tym roku. W lipcu chińskie wojsko krwawo stłumiło wywołane przez Ujgurów zamieszki w stolicy Sikiangu - Urumczi, a co najmniej kilkunastu uczestników skazano na śmierć. A chiński wywiad coraz energiczniej penetruje ujgurskie skupiska poza granicami. W Monachium swą siedzibę ma Światowy Kongres Ujgurów, a ich diaspora jest tam tak silna, że regularnie organizuje demonstracje, a nawet demonstrowała przed chińskim konsulatem, który został obrzucony koktajlami Mołotowa.
Według "Spiegla" sterowani z konsulatu agenci rekrutowali w diasporze informatorów, a kontrwywiad ma nagrania ich spotkań, także tych, w których uczestniczyli chińscy dyplomaci. Wczorajsza akcja jest precedensem. Do tej pory Niemcy przymykali oko na chińskich szpiegów tropiących Ujgurów, bo mieli pełne ręce roboty z Chińczykami kradnącymi technologie z niemieckich koncernów (szacuje się, że przez chińskich szpiegów gospodarczych niemiecka gospodarka traci rocznie 30 mld euro.
Jednak w zeszłym roku prokuratura federalna wszczęła śledztwo w sprawie monachijskiej siatki. Wczorajsze zatrzymania są tego efektem. Podobno Niemców z równowagi wyprowadził Ji Wumin, inny monachijski konsul, który również parał się szpiegostwem.