Trzęsienie ziemi w Bundeswehrze

Dymisje za ukrywanie informacji o afgańskich cywilach zabitych podczas nalotu zarządzonego przez Bundeswehrę Ze stanowiskiem pożegnali się gen. Wolfgang Schneiderhan, generalny inspektor niemieckiej armii, oraz wiceszef MON Peter Wichert. Błyskawiczna dymisja Schneiderhana to kolejna odsłona afery, która wybuchła po wrześniowym incydencie w prowincji Kunduz w północnym Afganistanie.
4 września talibowie porwali tam dwie cysterny wiozące paliwo dla stacjonującego w prowincji kontyngentu Bundeswehry. Niemcy kazali zniszczyć wozy amerykańskiemu lotnictwu. Amerykanie zaatakowali, gdy uprowadzony konwój ugrzązł w błocie podczas forsowania rzeki.
Wówczas doszło do tragedii, bo w nalocie zginęło 142 cywilów, których talibowie zagonili do pomocy przy wyciąganiu cystern. Dowódcy Bundeswehry na początku utrzymywali, że w ataku zginęli wyłącznie talibowie. Do strat wśród cywili przyznali się dopiero po kilku dniach. Jednak wczorajszy "Bild" udowadnia jednak, że wojskowi, w tym gen. Schneiderhan, od początku wiedzieli, że bomby zabiły niewinnych ludzi.
"Bild" dotarł do dokumentów niemieckiej żandarmerii oraz meldunków napływających do dowództwa operacyjnego Bundeswehry w Poczdamie. Wynika z nich, że Schneiderhan już kilka godzin po ataku wiedział, że do szpitali w prowincji trafili ranni cywile. Według pierwszych danych rannych było kilkunastu, ale później ich liczba rosła.
Generał nie dość, że nie podał danych do publicznej wiadomości, to nie poinformował o nich prokuratury, która powinna była wszcząć śledztwo. A z raportów żandarmów wynikało, że prokuratura powinna w pierwszym rzędzie wziąć pod lupę postępowanie dowodzącego bazą w Kunduz płk. Georga Kleina, który wydał amerykańskim samolotom rozkaz do ataku.
Według żandarmerii Klein wbrew procedurom kazał atakować, choć jego żołnierze nie sprawdzili, czy wokół cystern nie ma cywilów. Za talibami nie wysłano zwiadowców, którzy mogliby to ocenić. Klein opierał się jedynie na telefonicznej relacji afgańskiego agenta, który jak się okazało, nie widział, co się z cysternami dzieje.
Tabloid pisze, że amerykańscy piloci też mieli wątpliwości, czy zrzucić bomby. - Czy jesteście pewni, że wokół nich jest wyłącznie nieprzyjaciel? - pytali Niemców. Klein odrzekł, że tak, i kazał bombardować.
"Bild" oskarża też ówczesnego ministra obrony Franza Josefa Junga .