Minister Westerwelle spotkał się z Eriką Steinbach
Szef niemieckiego MSZ spotkał się w czwartek z szefową Związku Wypędzonych Eriką Steinbach. Rozmawiali o jej wejściu do rady zarządzającej "widocznym znakiem", muzeum wypędzonych, które rząd ma wybudować w Berlinie. Westerwelle sprzeciwia się temu, by nie narażać na szwank stosunków z Warszawą. Według niemieckich dyplomatów po spotkaniu ze Steinbach nie zmienił zdania.Franz Josef Jung, niemiecki minister pracy, podał się do dymisji. To echa przedwczorajszych doniesień "Bilda" - tabloid zarzucił mu, że we wrześniu, jeszcze jako minister obrony, tuszował informacje o cywilach zabitych podczas nalotu na talibów w prowincji Kunduz. - Biorę na siebie pełną odpowiedzialność - mówił wczoraj minister. Za tuszowanie tych informacji dzień wcześniej posady stracili gen. Wolfgang Schneiderhan, generalny inspektor armii, oraz wiceszef MON Peter Wichert.
Bartosz T. Wieliński: Czym naczelny ZDF Nicolaus Brender podpadł chadekom Angeli Merkel?
Gunter Hofmann: Dobrze by było, gdyby politycy CDU z premierem Hesji Rolandem Kochem, najgłośniej domagającym się wymiany Brendera, wyjaśnili tę kwestię. Oficjalnie wiadomo, że chadekom nie podoba się spadająca oglądalność programów informacyjnych w ZDF. Ale to tylko pretekst. Tak samo jak rozpuszczane przez nich opowieści, że w ZDF panuje chaos albo że Brender nie radzi sobie z zarządzaniem stacją. Chodzi o to, by usunąć dziennikarza niezależnego od polityków i zastąpić sterowalnym. Tego jednak żaden polityk głośno nie powie.
W Polsce już przywykliśmy do międzypartyjnych wojen o władzę nad telewizją publiczną. W Niemczech to chyba nowość?
- Nie do końca. Pamiętam, jak brutalnie sterował nią w latach 80. chadek Helmuth Kohl. Wówczas na jego żądanie przemeblowano całą redakcję informacyjną ZDF. Za Schrödera czy ostatnio za Merkel politycy nie pozwalali już sobie na tak jawne ingerencje w głównych mediach. U nas nie ma telefonów w stylu "co wy tam puściliście wczoraj o naszym ministrze obrony", a rzecznik rządu nie wydaje kierownikom redakcji instrukcji. Jednak świat polityki utrzymuje dyskretny wpływ na media. I to właśnie w sprawie Brendera oburza najbardziej. Do tej pory decyzje o tym, czy przedłużyć kadencję naczelnemu telewizji publicznej, czy nie, zapadały w zaciszach gabinetów. Wypracowywano je w długich negocjacjach. Już kilka miesięcy temu Koch publicznie oświadczył, że Brendera.